piątek, 26 kwietnia 2013
Info.
Chciałabym zaprosić na opowiadanie o Lewym i Reusie, http://bvb-opowiadania.blogspot.com/ Pojawił się już 1 rozdział i bohaterowie. Proszę o komentarze. :*
Rozdział ósmy
Tylko jak ja miałam go poderwać? Dobrze wiedział, że ich nienawidzę. Pokręciłam głową i spojrzałam na ojca. No jasne! Ten wyjazd to moja szansa!
- Tato?
- Tak Lola? - spytał spoglądając na mnie.
- Kiedy jest ten wyjazd?
- Myślałem, że nie chcesz jechać.
- Zmieniłam zdanie.- odparłam spokojnie.
- Lola, ty się dobrze czujesz?- spytał z troską.
- Tak, raczej tak.- powiedziałam.
- No za pięć dni.
- Okey.- odparłam z uśmiechem wpatrując się w przestrzeń za oknem.
- Co ty kombinujesz?
- Ja? Nic.
- Lola, przecież cię znam.
- No nic, naprawdę.
Jechaliśmy jeszcze jakieś 10 minut po czym wysiadłam i poszłam na stadion. Wszyscy mnie tu doskonale znali. Usiadłam na krzesełku przeznaczonym dla rezerwowych. Może źle postępowałam? Chciałam się zemścić na Cescu za tą zdradę, ale co temu winny był Cristiano? Był przystojny i to nawet bardzo. Lola! Ogarnij się. Już raz leczyłaś załamanie po 'wielkiej miłości' . Wielka miłość. Ponoć istnieje, ale chyba nie dla mnie.W pewnym momencie poczułam jak zalewa mnie fala wspomnień.
Miałam 19 lat. On 21. Znaliśmy się od dziecka. Był synem przyjaciółki mojej matki. Nasze mamy często się spotykały, więc widywaliśmy się często. Chodziliśmy razem pochodzić po osiedlu. Znaliśmy każdy jego zakamarek. Na takiej przyjaźni spędziliśmy 10 lat. Kiedy miałam 17 lat przestał być dla mnie tylko i wyłącznie najlepszym przyjacielem. Stał się kimś więcej. Kochałam go. Całym sercem. To wtedy zaczęłam karierę i wtedy zaczęłam podrywać mężczyzn. Lubiłam to, że się im podobam. Czułam się doceniona. Taka piękna i potrzebna. Oni wszyscy nic dla mnie nie znaczyli. To Luke był dla mnie najważniejszy. Nie zwracał na mnie uwagi. Traktował jak młodszą siostrę, przyjaciółkę. Nigdy jak kogoś kogo mógłby pokochać. Byliśmy dla siebie wsparciem, ale coraz ciężej było mi doradzać mu w sprawach sercowych. Czego mi brakowało? Czemu nie mógł wybrać mnie. Wtedy stwierdziłam, że jestem za gruba. Zaczęłam się odchudzać. Bez przerwy liczyłam kalorie i ćwiczyłam. Każde odstępstwo od diety karałam nacięciem. Głębokim lub płytkim. Czułam wtedy ból, ale jednocześnie ulgę, że wreszcie się ukarałam. To było okropne. Z czasem zaczęłam się głodzić. Nic nie jadłam. Jedynie piłam. I to tylko wodę. Z czasem i tego zaprzestałam. Długo tak nie pociągnęłam. Trzy dni po całkowitym odstawieniu wody trafiłam do szpitala. Przyjechała tylko matka. Ojciec był na treningu. Może nawet o tym nie wiedział. Pojawił się też Luke. Przytulił mnie i powiedział słowa, które pamiętam i pamiętać będę.
' Loluś, czemu ty to zrobiłaś? Jesteś ideałem. Kocham cię od kiedy pamiętam! Nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni.'
Schował twarz w dłonie a ja resztką sił pogłaskałam go po policzku. Potem zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się i ujrzałam najważniejszą dla mnie osobę.- Luka. Siedział i patrzył na mnie jak na obrazek. Po wyjściu ze szpitala tworzyliśmy parę. Jak to jest mieliśmy wzloty i upadki, ale zawsze wszystko dobrze się kończyło. Jednego razu nie. Na samo wspomnienie tego dnia z moich oczu zaczęły wypływać łzy rozmazując staranny makijaż.- Szłam ulicą w kierunku domu Eleny, ale coś kazało mi iść inaczej niż zazwyczaj. Obok lasku niedaleko jej domu był wypadek. Ciągnęło mnie tam. Podeszłam i moje serce zabiło mocniej. Z oczu wypłynęły łzy. Leżał tam. Mój Luke. Mój. Tylko teraz już nie żył. Od tego czasu nikogo nie pokochałam. Nikogo.
- Lola? Coś się stało?- usłyszałam głos Marcelo.- podniosłam głowę i na niego spojrzałam. Zapewne wyglądałam jak panda, ale co tam.
Jakieś to takie dziwne i nijakie ;/ Mam taką jakby zaćmę twórczą, więc przepraszam, że tak późno. Spodziewałyście się, że Lola ma taką przeszłość? :3 Kiedy chcecie 9? Piszcie w komentarzach :3
- Tato?
- Tak Lola? - spytał spoglądając na mnie.
- Kiedy jest ten wyjazd?
- Myślałem, że nie chcesz jechać.
- Zmieniłam zdanie.- odparłam spokojnie.
- Lola, ty się dobrze czujesz?- spytał z troską.
- Tak, raczej tak.- powiedziałam.
- No za pięć dni.
- Okey.- odparłam z uśmiechem wpatrując się w przestrzeń za oknem.
- Co ty kombinujesz?
- Ja? Nic.
- Lola, przecież cię znam.
- No nic, naprawdę.
Jechaliśmy jeszcze jakieś 10 minut po czym wysiadłam i poszłam na stadion. Wszyscy mnie tu doskonale znali. Usiadłam na krzesełku przeznaczonym dla rezerwowych. Może źle postępowałam? Chciałam się zemścić na Cescu za tą zdradę, ale co temu winny był Cristiano? Był przystojny i to nawet bardzo. Lola! Ogarnij się. Już raz leczyłaś załamanie po 'wielkiej miłości' . Wielka miłość. Ponoć istnieje, ale chyba nie dla mnie.W pewnym momencie poczułam jak zalewa mnie fala wspomnień.
Miałam 19 lat. On 21. Znaliśmy się od dziecka. Był synem przyjaciółki mojej matki. Nasze mamy często się spotykały, więc widywaliśmy się często. Chodziliśmy razem pochodzić po osiedlu. Znaliśmy każdy jego zakamarek. Na takiej przyjaźni spędziliśmy 10 lat. Kiedy miałam 17 lat przestał być dla mnie tylko i wyłącznie najlepszym przyjacielem. Stał się kimś więcej. Kochałam go. Całym sercem. To wtedy zaczęłam karierę i wtedy zaczęłam podrywać mężczyzn. Lubiłam to, że się im podobam. Czułam się doceniona. Taka piękna i potrzebna. Oni wszyscy nic dla mnie nie znaczyli. To Luke był dla mnie najważniejszy. Nie zwracał na mnie uwagi. Traktował jak młodszą siostrę, przyjaciółkę. Nigdy jak kogoś kogo mógłby pokochać. Byliśmy dla siebie wsparciem, ale coraz ciężej było mi doradzać mu w sprawach sercowych. Czego mi brakowało? Czemu nie mógł wybrać mnie. Wtedy stwierdziłam, że jestem za gruba. Zaczęłam się odchudzać. Bez przerwy liczyłam kalorie i ćwiczyłam. Każde odstępstwo od diety karałam nacięciem. Głębokim lub płytkim. Czułam wtedy ból, ale jednocześnie ulgę, że wreszcie się ukarałam. To było okropne. Z czasem zaczęłam się głodzić. Nic nie jadłam. Jedynie piłam. I to tylko wodę. Z czasem i tego zaprzestałam. Długo tak nie pociągnęłam. Trzy dni po całkowitym odstawieniu wody trafiłam do szpitala. Przyjechała tylko matka. Ojciec był na treningu. Może nawet o tym nie wiedział. Pojawił się też Luke. Przytulił mnie i powiedział słowa, które pamiętam i pamiętać będę.
' Loluś, czemu ty to zrobiłaś? Jesteś ideałem. Kocham cię od kiedy pamiętam! Nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni.'
Schował twarz w dłonie a ja resztką sił pogłaskałam go po policzku. Potem zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się i ujrzałam najważniejszą dla mnie osobę.- Luka. Siedział i patrzył na mnie jak na obrazek. Po wyjściu ze szpitala tworzyliśmy parę. Jak to jest mieliśmy wzloty i upadki, ale zawsze wszystko dobrze się kończyło. Jednego razu nie. Na samo wspomnienie tego dnia z moich oczu zaczęły wypływać łzy rozmazując staranny makijaż.- Szłam ulicą w kierunku domu Eleny, ale coś kazało mi iść inaczej niż zazwyczaj. Obok lasku niedaleko jej domu był wypadek. Ciągnęło mnie tam. Podeszłam i moje serce zabiło mocniej. Z oczu wypłynęły łzy. Leżał tam. Mój Luke. Mój. Tylko teraz już nie żył. Od tego czasu nikogo nie pokochałam. Nikogo.
- Lola? Coś się stało?- usłyszałam głos Marcelo.- podniosłam głowę i na niego spojrzałam. Zapewne wyglądałam jak panda, ale co tam.
Jakieś to takie dziwne i nijakie ;/ Mam taką jakby zaćmę twórczą, więc przepraszam, że tak późno. Spodziewałyście się, że Lola ma taką przeszłość? :3 Kiedy chcecie 9? Piszcie w komentarzach :3
wtorek, 16 kwietnia 2013
:3
Lubisz BVB? Wpadnij.
http://bvb-opowiadania.blogspot.com/
http://ty-i-ja-w-borussi.blogspot.com/
Lubisz Lewego i Ronaldo? Wpadnij.
http://opowiadanie-o-lewandowskim-i-ronaldo.blogspot.com/
Lubisz Ronaldo? Wpadnij.
http://opowiadanie-o-cristiano-ronaldo.blogspot.com/
Chcesz poczytać opowiadania o piłkarzach? Linki wyżej ^.^ Serdecznie zapraszam ;3
http://bvb-opowiadania.blogspot.com/
http://ty-i-ja-w-borussi.blogspot.com/
Lubisz Lewego i Ronaldo? Wpadnij.
http://opowiadanie-o-lewandowskim-i-ronaldo.blogspot.com/
Lubisz Ronaldo? Wpadnij.
http://opowiadanie-o-cristiano-ronaldo.blogspot.com/
Chcesz poczytać opowiadania o piłkarzach? Linki wyżej ^.^ Serdecznie zapraszam ;3
niedziela, 14 kwietnia 2013
Rozdział siódmy
- Cesc! Co to ma znaczyć do cholery!- wrzasnęłam.
- Lola to nie tak jak myślisz!
- Co? Może jej nie całowałeś? - wiedziałam, że nie będzie miał odpowiedzi na ten tekst. Przecież nie byłam ślepa.
- Lola...
- Chrzań się.- odwróciłam się i szybkim krokiem opuściłam klub.
- Lola!- usłyszałam za plecami.
Wyszłam z klubu. Zimne powietrze trochę mnie orzeźwiło. Cesc mnie zdradził. Zdradził. I to z kim? Z jakąś ździrą.
- Lola! Poczekaj!-usłyszałam krzyk Eleny. Stanęłam w miejscu.
- Chodź już.
Nawet nie zauważyłam, kiedy doszłyśmy do mojego domu, nie miałam pojęcia jak znalazłam się w łóżku.
xxx Następnego dnia xxx
- Lola, wstawaj trening.- otworzyłam oczy i zrozumiałam, że to był błąd. Ostre słońce od razu dostało się do moich oczu.
- Już.- mruknęłam i wstałam z łóżka.
Dowlokłam się do łazienki. Wzięłam prysznic.
- Cholera jasna!- krzyknęłam, gdy zorientowałam się, że nie wzięłam suszarki ani ubrań. Suszarka leżała na dole w łazience rodziców. W samym ręczniku zeszłam na dół.
- Mamo! Moja suszarka jest u was w łazience?
Weszłam do salonu i to było kolejnym błędem popełnionym tego dnia. W salonie siedzieli Królewscy. Wszyscy.
- No ja to mam szczęście.- mruknęłam z sarkazmem.
- Wielkie.- uzupełnił Marcelo.
- Ładny ręcznik.- skomentował Varane.
- Chcesz? Mogę ci go oddać.- odparłam.
Na twarzach piłkarzy pojawiły się głupie uśmieszki.
- Tak, proszę Lola.- powiedziała moja matka podając mi suszarkę i wybawiając mnie spod spojrzeń piłkarzy. Wbiegłam po schodach na górę i weszłam do łazienki.
Lola w samym ręczniku wyglądała cudownie, ale czekanie na nią ponad półtorej godziny było tą gorszą rzeczą.
- Ona siedzi w łazience dłużej niż ty.- stwierdził Pepe.
- Bardzo zabawne.- odparłem.
Rozdział krótki, ale 8 będzie pod 12 komentarzach :) SPAM też się liczy jako komentarz ;P
Lola: <333
- Lola to nie tak jak myślisz!
- Co? Może jej nie całowałeś? - wiedziałam, że nie będzie miał odpowiedzi na ten tekst. Przecież nie byłam ślepa.
- Lola...
- Chrzań się.- odwróciłam się i szybkim krokiem opuściłam klub.
- Lola!- usłyszałam za plecami.
Wyszłam z klubu. Zimne powietrze trochę mnie orzeźwiło. Cesc mnie zdradził. Zdradził. I to z kim? Z jakąś ździrą.
- Lola! Poczekaj!-usłyszałam krzyk Eleny. Stanęłam w miejscu.
- Chodź już.
Nawet nie zauważyłam, kiedy doszłyśmy do mojego domu, nie miałam pojęcia jak znalazłam się w łóżku.
xxx Następnego dnia xxx
- Lola, wstawaj trening.- otworzyłam oczy i zrozumiałam, że to był błąd. Ostre słońce od razu dostało się do moich oczu.
- Już.- mruknęłam i wstałam z łóżka.
Dowlokłam się do łazienki. Wzięłam prysznic.
- Cholera jasna!- krzyknęłam, gdy zorientowałam się, że nie wzięłam suszarki ani ubrań. Suszarka leżała na dole w łazience rodziców. W samym ręczniku zeszłam na dół.
- Mamo! Moja suszarka jest u was w łazience?
Weszłam do salonu i to było kolejnym błędem popełnionym tego dnia. W salonie siedzieli Królewscy. Wszyscy.
- No ja to mam szczęście.- mruknęłam z sarkazmem.
- Wielkie.- uzupełnił Marcelo.
- Ładny ręcznik.- skomentował Varane.
- Chcesz? Mogę ci go oddać.- odparłam.
Na twarzach piłkarzy pojawiły się głupie uśmieszki.
- Tak, proszę Lola.- powiedziała moja matka podając mi suszarkę i wybawiając mnie spod spojrzeń piłkarzy. Wbiegłam po schodach na górę i weszłam do łazienki.
Cristiano:
Lola w samym ręczniku wyglądała cudownie, ale czekanie na nią ponad półtorej godziny było tą gorszą rzeczą.
- Ona siedzi w łazience dłużej niż ty.- stwierdził Pepe.
- Bardzo zabawne.- odparłem.
Lola:
Podczas suszenia włosów wpadłam na pewien pomysł. Cesc nienawidził Ronaldo. A Cristiano często na mnie patrzył. Miałam zamiar to wykorzystać. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wyszłam z domu zanim piłkarze zdążyli cokolwiek powiedzieć. Wsiadłam do samochodu ojca.
- Lola, co ci jest.
- Nic.- odparłam i wyjrzałam przez okno.
Dziś miałam zamiar zacząć uwodzić wroga mojego chłopaka.
Rozdział krótki, ale 8 będzie pod 12 komentarzach :) SPAM też się liczy jako komentarz ;P
Lola: <333
piątek, 29 marca 2013
Nowy Blog ^.^
Hej! Postanowiłam pisać nowe opowiadanie o Cristiano Ronaldo. http://opowiadanie-o-cristiano-ronaldo.blogspot.com/
czwartek, 28 marca 2013
Rozdział szósty
Przede mną stał Varene. To on mnie wrobił.
- Lola, przepraszam.- spuścił głowę w dół.
- No dobra. Nic się nie stało.- uśmiechnął się.
- Czyli mi wybaczasz?
- Tak.- potwierdziłam.
- Dzięki Lola!-wrzasnął i pobiegł do szatni. Pokręciłam głową i wyszłam ze stadionu. Dziś czekała mnie impreza z Eleną. Założyłam czarne Ray Bany i oparłam się o samochód ojca. Wyjęłam z kieszeni bluzy telefon. Miałam 2 wiadomości. Jedną od Eleny a drugą od Leo.
od: Elena ^^
"Ciuli? Chodzi Ci o chłopków z Realu? Farciara :*"
Do: Elena ^^
"Taaak ciuli.Farciarą to bym była gdybym nie musiała chodzić na ich treningi xd"
Odpisałam i odczytałam wiadomość od Messiego.
Od: Leo :*
" Elo mała xd Cesc mówił, że miałaś wypadek. Coś Ci jest? Impreza w następny piątek nadal aktualna?"
Do: Leo :*
"Wysoki się odezwał xd Nic mi nie jest, dzięki za troskę :** No jasne, nigdy nie odpuszczam sobie imprez u ciebie <3"
Po wysłaniu wiadomości usłyszałam jak ktoś otwiera samochód. Podniosłam wzrok znad telefonu i spostrzegłam ojca. Otworzyłam drzwi i wsiadłam.
- Podwieziesz mnie do Eleny?
- A co?
- Idziemy na zakupy.
- Dobra.
- Tatusiu?
- Co chcesz?
- Pożyczysz mi kartę?- spytałam najsłodszym głosem na jaki było mnie stać.
- Pojedziesz na mecz z Arsenalem w Londynie.
- Jak dasz mi kartę to pomyślę.
- Lola, jak dam ci kartę to zniknie połowa środków jak nie całość, więc pojedziesz na najbliższe kilka spotkań.
- Co?-spytałam z niedowierzaniem.
- To co słyszysz.
- No dobra, ale nie robisz mi wyrzutów za to ile wydam.
- Dobrze. Twój mąż będzie miał przerąbane.
- Wiem.- odparłam.- Przynajmniej będzie z córką wielkiego Mourinho.-ojciec pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Jesteśmy na miejscu.- oznajmił.
- Dzięki!- rzuciłam i wysiadłam z samochodu.
Podeszłam do bramy i nacisnęłam guziczek z napisem "Flores"
- Cześć Elena! To ja Lola.
- Siema, wejdź.
- Wiesz, na to liczę.- Elena cicho się zaśmiała i otworzyła bramę. Przeszłam podjazd mocno stukając obcasami w kostkę brukową. Elena otworzyła drzwi, pociągnęłam ją za nadgarstek
- Dokąd to?
- Na zakupy! Jest już po drugiej.
- No to chodź.
Szłyśmy ulicami Madrytu w kierunku centrum handlowego.
- O matko!- usłyszałyśmy.
- Co?
- To Lola Mourinho!
- Zaczyna się.- mruknęłam.
- Możemy autografy?- spytała jedna z nich.
- Jasne.- odparłam i podpisałam im moje zdjęcia.
- Mam tego dosyć!- powiedziałam przyjaciółce.
- Takie są skutki bycia sławnym.- odparła i weszła do naszego ulubionego sklepu.
- Lola, przepraszam.- spuścił głowę w dół.
- No dobra. Nic się nie stało.- uśmiechnął się.
- Czyli mi wybaczasz?
- Tak.- potwierdziłam.
- Dzięki Lola!-wrzasnął i pobiegł do szatni. Pokręciłam głową i wyszłam ze stadionu. Dziś czekała mnie impreza z Eleną. Założyłam czarne Ray Bany i oparłam się o samochód ojca. Wyjęłam z kieszeni bluzy telefon. Miałam 2 wiadomości. Jedną od Eleny a drugą od Leo.
od: Elena ^^
"Ciuli? Chodzi Ci o chłopków z Realu? Farciara :*"
Do: Elena ^^
"Taaak ciuli.Farciarą to bym była gdybym nie musiała chodzić na ich treningi xd"
Odpisałam i odczytałam wiadomość od Messiego.
Od: Leo :*
" Elo mała xd Cesc mówił, że miałaś wypadek. Coś Ci jest? Impreza w następny piątek nadal aktualna?"
Do: Leo :*
"Wysoki się odezwał xd Nic mi nie jest, dzięki za troskę :** No jasne, nigdy nie odpuszczam sobie imprez u ciebie <3"
Po wysłaniu wiadomości usłyszałam jak ktoś otwiera samochód. Podniosłam wzrok znad telefonu i spostrzegłam ojca. Otworzyłam drzwi i wsiadłam.
- Podwieziesz mnie do Eleny?
- A co?
- Idziemy na zakupy.
- Dobra.
- Tatusiu?
- Co chcesz?
- Pożyczysz mi kartę?- spytałam najsłodszym głosem na jaki było mnie stać.
- Pojedziesz na mecz z Arsenalem w Londynie.
- Jak dasz mi kartę to pomyślę.
- Lola, jak dam ci kartę to zniknie połowa środków jak nie całość, więc pojedziesz na najbliższe kilka spotkań.
- Co?-spytałam z niedowierzaniem.
- To co słyszysz.
- No dobra, ale nie robisz mi wyrzutów za to ile wydam.
- Dobrze. Twój mąż będzie miał przerąbane.
- Wiem.- odparłam.- Przynajmniej będzie z córką wielkiego Mourinho.-ojciec pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Jesteśmy na miejscu.- oznajmił.
- Dzięki!- rzuciłam i wysiadłam z samochodu.
Podeszłam do bramy i nacisnęłam guziczek z napisem "Flores"
- Cześć Elena! To ja Lola.
- Siema, wejdź.
- Wiesz, na to liczę.- Elena cicho się zaśmiała i otworzyła bramę. Przeszłam podjazd mocno stukając obcasami w kostkę brukową. Elena otworzyła drzwi, pociągnęłam ją za nadgarstek
- Dokąd to?
- Na zakupy! Jest już po drugiej.
- No to chodź.
Szłyśmy ulicami Madrytu w kierunku centrum handlowego.
- O matko!- usłyszałyśmy.
- Co?
- To Lola Mourinho!
- Zaczyna się.- mruknęłam.
- Możemy autografy?- spytała jedna z nich.
- Jasne.- odparłam i podpisałam im moje zdjęcia.
- Mam tego dosyć!- powiedziałam przyjaciółce.
- Takie są skutki bycia sławnym.- odparła i weszła do naszego ulubionego sklepu.
6 godzin później
Kończyłam robić makijaż w domu przyjaciółki.
- Lola! Widziałaś moją prostownice?
- Ta, tu jest.- podałam jej przedmiot.
- Dzięki.- odparła.
Wstałam z łóżka przyjaciółki i podeszłam do lustra. Ciemnoblond włosy układały się wręcz perfekcyjnie. Ciemny eyeliner zdobił moje powieki, czarny tusz znalazł swoje miejsce na rzęsach. Usta były pomalowane brzoskwiniowym błyszczykiem. Moje ciało opinała czarna sukienka. Wzięłam telefon i wykręciłam numer ojca. Odebrał po dwóch sygnałach.
- Tato, zostaję na noc u Eleny.
- Dobrze.-odparł.
- Elena, no chodź już.- mruknęłam.
- No już idę.
Wyszłyśmy z domu Flores i El zadzwoniła po taksówkę.Przyjechała po jakiś dziesięciu minutach. Wsiadłyśmy i podałyśmy adres naszego ulubionego klubu. Dojechałyśmy bardzo szybko. Zapłaciłam taksówkarzowi i wysiadłam z Eleną z auta. Weszłyśmy do klubu. Podeszłam do baru. Czułam, że na trzeźwo nie będę się dobrze bawić. Zamówiłam drinka i czekałam aż barman mi go przygotuje.
- Lola, chodź na chwilę.- powiedziała Elena.
- O co chodzi?
- Chodź, sądzę, że powinnaś to zobaczyć.
Poszłam za przyjaciółką. Zaprowadziła mnie do jakiś stolików. To co zobaczyłam było dla mnie szokiem. Na jednym z krzeseł siedział Cesc a na nim siedziała jakaś blondynka. Całowali się.
- Cesc?- spytałam stając obok niego.
- Lola?- odparł zaraz po oderwaniu się od dziewczyny.
I jak? Mam nadzieję, że się wam podoba. :) Sorry ale prawie cały dzień spędziłam w szpitalu. :C Dziękuję za 15 komentarzy! Nie spodziewałam się aż tylu. To całkowity rekord! Mam nadzieję, że go pobijecie pod tym postem. Przypominam, że KAŻDY może skomentować i nie trzeba pisać kodu :**
wtorek, 26 marca 2013
Rozdział piąty
Zaczęłam się śmiać. Ronaldo spadł z bramki a ci którzy siedzieli na murawie puścili swoje dłonie.
- Co wy odpierdalacie?- wrzasnął mój ojciec.- Ronaldo! Cassilas! Pepe! Di Maria! Varane! Kaka! Marcelo! Essien! 10 karnych okrążeń! Teraz!
- Ale trenerze!
- Nie ma ale żeliku!- krzyknął Pepe.
- Ja przynajmniej mam na co stosować żel.-odparł Ronaldo.
Cicho się zaśmiałam. Wyjęłam z torebki jedną książkę. Przeczytałam dwa pierwsze wersy i ją zamknęłam. Nie miałam ochoty na czytanie i uczenie się. Zaczęłam obserwować trening chłopaków. Teraz biegali tyłem. Ronaldo pobiegł trochę szybciej i kucnął zaraz za Pepe co spowodowało, że ten drugi się przewrócił. Nie mogłam opanować napadu śmiechu, który mnie dopadł.
- Tak, tak! Bardzo zabawne!- krzyknął Pepe do mnie i do innych śmiejących się zawodników Realu.
- No nie?- powiedział Cristiano.
Pepe poderwał się z murawy i zaczął gonić Cristiano. Ronaldo naprawdę był szybki i wcale nie taki brzydki. Mocno potrząsnęłam głową aby odgonić myśli. Parę sekund temu pomyślałam, że Ronaldo jest ładny! Co się ze mną dzieje? Coś nie tak. Portugalczyk zawsze wydawał mi się taki fałszywy i sztuczny. Nie umiałam go sobie wyobrazić w związku dłuższym niż parę dni.Wstałam z plastikowego krzesełka i poszłam pogadać z ojcem.
- Tato?- zwróciłam uwagę chyba każdego obecnego na murawie piłkarza.
- Tak?- spytał znad jakiś papierów.
- Mogę iść do domu?- spytałam z nadzieją.
- Cesc ma teraz trening?- nie powiem. Zbił mnie z tropu.
- Nie, za jakąś godzinę.- powiedziałam patrząc na zegarek.
- To nie.
- Tato.
- Lola, oby dwoje dobrze wiemy, że jak cię teraz puszczę do domu to spotkasz się z Cescem.
- Ale tato!
- Lola, masz się uczyć do sesji a poza tym masz się oszczędzać.- cicho prychnęłam.
- Myślisz, że co my tam takiego robimy, że mam się oszczędzać? - moje pytanie wywołało falę śmiechu wśród podopiecznych ojca.
- Lolu, dobrze wiemy co ty i on robicie pod nieobecność dorosłych. - pod warstwą makijażu pojawiły się rumieńce. Ojciec kiedyś przyłapał mnie i Cesca w sytuacji, która na pewno grzeczna nie była.
Przepraszam za tak długą przerwę, ale granie w piłkę nożną na w-f skończyło się pobytem w szpitalu. Przepraszam i zobowiązuję się napisać 6 jak najszybciej. Jak będzie dużo komentarzy to nawet dziś albo jutro. Ankieta obok proszę o głosy xd Dziękuję za komentarze :)) Są dla mnie bardzo ważne i jak już spamujesz to chociaż wyraź swoją opinię :P Każdy może komentować i nie trzeba pisać kodu xd
- Co wy odpierdalacie?- wrzasnął mój ojciec.- Ronaldo! Cassilas! Pepe! Di Maria! Varane! Kaka! Marcelo! Essien! 10 karnych okrążeń! Teraz!
- Ale trenerze!
- Nie ma ale żeliku!- krzyknął Pepe.
- Ja przynajmniej mam na co stosować żel.-odparł Ronaldo.
Cicho się zaśmiałam. Wyjęłam z torebki jedną książkę. Przeczytałam dwa pierwsze wersy i ją zamknęłam. Nie miałam ochoty na czytanie i uczenie się. Zaczęłam obserwować trening chłopaków. Teraz biegali tyłem. Ronaldo pobiegł trochę szybciej i kucnął zaraz za Pepe co spowodowało, że ten drugi się przewrócił. Nie mogłam opanować napadu śmiechu, który mnie dopadł.
- Tak, tak! Bardzo zabawne!- krzyknął Pepe do mnie i do innych śmiejących się zawodników Realu.
- No nie?- powiedział Cristiano.
Pepe poderwał się z murawy i zaczął gonić Cristiano. Ronaldo naprawdę był szybki i wcale nie taki brzydki. Mocno potrząsnęłam głową aby odgonić myśli. Parę sekund temu pomyślałam, że Ronaldo jest ładny! Co się ze mną dzieje? Coś nie tak. Portugalczyk zawsze wydawał mi się taki fałszywy i sztuczny. Nie umiałam go sobie wyobrazić w związku dłuższym niż parę dni.Wstałam z plastikowego krzesełka i poszłam pogadać z ojcem.
- Tato?- zwróciłam uwagę chyba każdego obecnego na murawie piłkarza.
- Tak?- spytał znad jakiś papierów.
- Mogę iść do domu?- spytałam z nadzieją.
- Cesc ma teraz trening?- nie powiem. Zbił mnie z tropu.
- Nie, za jakąś godzinę.- powiedziałam patrząc na zegarek.
- To nie.
- Tato.
- Lola, oby dwoje dobrze wiemy, że jak cię teraz puszczę do domu to spotkasz się z Cescem.
- Ale tato!
- Lola, masz się uczyć do sesji a poza tym masz się oszczędzać.- cicho prychnęłam.
- Myślisz, że co my tam takiego robimy, że mam się oszczędzać? - moje pytanie wywołało falę śmiechu wśród podopiecznych ojca.
- Lolu, dobrze wiemy co ty i on robicie pod nieobecność dorosłych. - pod warstwą makijażu pojawiły się rumieńce. Ojciec kiedyś przyłapał mnie i Cesca w sytuacji, która na pewno grzeczna nie była.
Cristiano:
Słyszałem cichy śmiech Pepe po usłyszeniu tych słów.
- Masz przejebane! Już przegrałeś.
- Ej, jeszcze to wygram zobaczysz.
- Wierzysz w to?
- Tak.
- No jasne. Wielka męska duma Ronaldo.
- Chłopaki! Do mnie!- krzyknął ojciec Loli.
- O co chodzi?- spytał Essien.
- Jak wiecie niedługo gramy mecz z Arsenalem Londyn. Na wyjeździe.- dodał po chwili.
- Wiemy. Zabiera pan córkę?- spytał Varane. Kiedy to usłyszała spojrzała na nas pogardliwym spojrzeniem. A na Varane tak jakby miała go zamordować.
- Pomyślę nad tym.-odparł.
Lola spojrzała w niebo z pretensją.
Lola:
Czemu ten chłopak podsunął mojemu ojcowi taki pomysł. Piłkarze poszli do szatni a ja zostałam.
- Tato?
- Poczekaj obok samochodu, zaraz przyjdę.
- Dobra tam, pojadę na ten mecz?
- Chyba tak.- odparł zamyślony.
- Dzięki wielkie!- odparłam z sarkazmem i wyszłam z gabinetu ojca. Szybkim krokiem przemierzałam korytarz dopóki ktoś mnie nie zawołał. Odwróciłam się i spojrzałam na ową osobę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
